“Płynny”

Kiedyś byłeś węglem
Niewinna ręka pisała po ścianie
Potem byłeś pyłem
Kiedyś byłeś kamieniem
I głos mordercy powtarzał jak mantrę
Teraz jestem płynny

Spadam deszczem w dół
Cyrkuluję kanałami
Krążę z oceanem
I rzekami
Spadam deszczem w dół
I choć nie wiem jak śmiesznie
Może to zabrzmieć
Rozmawiam z delfinami

Kiedyś byłeś nitką
Niewinne ręce szyły ubrania
Potem byłeś suknią
Kiedyś byłeś betonem
Dezerter mieszkał na najwyższym piętrze
Teraz jesteś lutnią

Niech zaśpiewa wiatr
Niech zaśpiewa wiatr
Niech zaśpiewa wiatr
Niech zaśpiewa wiatr