Kaufi II

cover“Malowania obrazów po kwasie odsłona kolejna…”

01/07/2016 update
W tym roku postanowiłem zrealizować drugą część płyty “Kaufi” z roku poprzedniego. Z pomocą przyszedł mój stary przyjaciel, Justin Jackley, przesyłając mi okładkę takiej właśnie płyty zanim jeszcze nagrałem na nią jakikolwiek dźwięk. Płytę oprę o kilka starych odświeżonych pomysłów, a także pomysły nowsze, do tej pory niezrealizowane w żadnej formie. Na płycie na pewno znajdzie się piosenka “Starbeam” komentująca ironicznie wszystkie przypisywane mi, niesłusznie zresztą, kwasowe i zielarskie ekscesy z berlińską dekadencją, londyńską bohemą i teksańską psychedelą. Na śniadanie jem jajka i piję kawę jak każdy porządny obywatel, czasem jajka i yerba mate. Tyle ekscesów. Tymczasem małe przypomnienie “Kaufiego”, którego wciąż można sobie kupić. Tymczasem promień gwiezdny wzywa do pracy i do porannej wycieczki po płyty winylowe.
For fans of Bob Dylan, Iggy Pop, MC5, Captain Beefheart:

05/07/2016 update
Dzisiejszy spacer po jeżyckich ulicach nie wiedzieć czemu przywołał we mnie wspomnienie Kreuzberg, 2008, gdzie zacząłem wtedy mieszkać, niedaleko stacji U-bahn Sudstern. Z mieszkania przy Fontanepromenade zostało mi kilkanaście piosenek, w tym np. “Tribal Sunrise World” z zeszłorocznej potrójnej płyty lo-fi “Alpha Persei”. Ale też nienagrane dotąd w sposób satysfakcjonujący mnie “King of Kreuzberg” i “The Other Side”. Wersje demo tych utworów z lat berlińskich można znaleźć na wydanej niedawno poczwórnej kompilacji nagrań domowych “2013”, do której link poniżej. A oba utwory w repertuar “Kaufi II” włączę powakacyjnie. Andele!
14/07/2016 update
“Mighty River” o rzece Warcie, północnej Annie i jej jeźdźcu, klubach go-go i pijaństwie jest już nagrane. Zdecydowałem się zrobić to po raz drugi, pierwsza wersja piosenki znajduje się bowiem na płycie “Poznan Delta”. Tam jednak do nagrań wykorzystałem totalnie zmasakrowaną gitarę klasyczną należącą niegdyś do Jacka Kaczmarskiego, co mocno zaważyło na brzmieniu “Mighty River”, jak i całej płyty (w celowy sposób). Postanowiłem jednak wyrwać tą akurat pioseneczkę z oryginalnego kontekstu i podać ją zwyczajniej, nie na nylonowych strunach pamiętających Mur Berliński. Oprócz “Mighty River” udało mi się też nagrać już “Egyptian Gardens”, który słuchacze usłyszą pierwszy raz w jakiejkolwiek wersji. Kiedy w zeszłym roku zaczynałem pracę nad “Kaufi”, nie spodziewałem się, że okaże się to długofalowy projekt. Patrząc z perspektywy roku na wszystkie zeszłoroczne płyty, ta jest moją ulubioną, i obok debiutu i “Stoned Gypsy Wanderer”, żelazną pozycją Kaufmannowej trylogii 2011-2015.

16/07/2016 update
Postanowiłem podzielić się tym, co gra obecnie w Amaranth House: Martha and the Muffins z dwóch LP za 10 złotych, Chrome – Alien Soundtracks, Amon Duul – z LP Minnelied, ale też z CD Disaster, La Dusseldorf i ich album “Viva”. A ja pracuję nad “Kaufi II”, dopisując właśnie ostatnie słowa do “On the Set”, zmieniając nieco te z dema z roku 2011. Nagrań dokonuję w 100% na żywo, uznaję tylko pierwsze podejścia w myśl zasady Milesa Davisa: “Nie obawiaj się błędów, nie ma ich.”. Płyta podobnie jak “Kaufi” z roku ubiegłego przypadnie do gustu miłośnikom psychedelii, garażowego rocka, surrealizmu, beatników, punk folku, freak folku,czy czegokolwiek innego, po prostu wyjątkowej muzyki. Może pora trochę pozadzierać nosa, trudno mi bowiem znaleźć drugiego podobnie brzmiącego wykonawcę, a może pora pomyśleć zamiast tego o kontynuacji “Stoned Gypsy Wanderer”, skoro przy sequelach jestem. Miłych (choć dla mnie mocno pracowitych) wakacji z Amaranth House! Na deser, “Gold”, z roku 2014.

30/07/2016 update
Płyta jest już w zasadzie gotowa, czeka grzecznie na komputerowej półce na ostatnie odtworzenie prywatne przed puszczeniem jej w świat. Składa się z 12 kawałków, w tym lubianego przeze mnie “Ornament” inspirowanego Velvetami. Miało być to pierwsze nagranie z płyty które usłyszeć można byłoby w internecie, jednak ostatecznie zdecydowałem się na upublicznienie “Starbeam”, który płytę otwiera. Jak powiedział mój znajomy z Norwegii, piosenka brzmi jak “Revolver” Beatlesów spotykający “Sandoz in the Rain” Amon Duul II. Lepiej sam bym tego nie opisał. Proszę uprzejmie, “Starbeam”: