Sunbed

cover18.07.2017
Nowa płyta trwa wciąż w korekcyjnym zawieszeniu. Info z postępów prac będzie pojawiać się tutaj w miarę rozwoju sytuacji rozmaitych. “Space Child” i “X-Ray Day” zostały zarejestrowane wczoraj. Z inspiracji Primal Scream i The Stooges powstaje dalszy ciąg sagi o “Stoned Gypsy Wanderer”. Taka płyta jak “Gypsy” to jednocześnie sukces i przekleństwo. Długo po niej nie jestem w stanie skończyć równie “skończonego” albumu. Tutaj z pomocą przychodzi “Sunbed”, a przynajmniej taką mam nadzieję.

22.07.2017
“X-Ray Day” pojawiło się już na soundcloud. Koncepcja “Sunbed” jednak chwilowo odpływa, jako że jedna osoba za dużo powiedziała mi, że pora założyć label z prawdziwego zdarzenia. To więc teraz zajmuje czas, i nowe kawałki pewnie będą kwiatkami zdobiącymi poskładane na nowo nagrania z Londynu (ale nie tylko). W każdym razie, miłego słuchania 🙂 O, jest jeszcze “Hey Blonde”.

29.07.2017
Wczoraj zarejestrowałem improwizowaną piosenkę tytułową, “Sunbed”, i swój stary punkowy kawałek “Disease is Coming”. Te 2 kawałki z pewnością na “Sunbed” się znajdą. Spośród nagrań starszych wyselekcjonowałem natomiast “King Death” i “Cordial Meridian”, choć ten drugi jest bardzo, bardzo brudny. Lo-fi, motherfucker.

1.08.2017
Podjąłem decyzję o włączeniu w program “Sunbed” kawałka “Indiano”, który narodził się w 2016 roku z długaśnych, inspirowanych Berlin School of electronics, jam sessions (bez syntezatorów). Linia basu tangerine’owata, której nie sposób splagiatować, bo ma trzy, cztery dźwięki i bazuje na sekwencjach folkowych. “Indiano” pojawiło się wcześniej na składance Sauer Adler, i trwa 9 minut, więc poza faktem że jest Wam znana i zajmie 9 minut “Sunbed” postanowiłem jednak się ugiąć. Są wakacje 2017, a to miła pamiątka z poprzednich.

2.08.2017
Proszę uprzejmie – piosenka tytułowa, zaimprowizowana w 100% 🙂

4.08.2017
Dziś pojawia się okładka “Sunbed” – dodana na górze tej strony. A na płycie znajdą się nowe wersje “Flower in Asphalt” i “Vikings of the Sunrise”, oryginalnie z repertuaru Sauer Adler.

5.08.2017
Z samego rana dotarło do mnie, ile ciekawych sesji zostało gdzieś po drodze zagubionych w nieciekawych kompilacjach – te niezłe fragmenty tonęły w nieudanych eksperymentach. Nie wiem wprawdzie, na ile to nagranie jest eksperymentem udanym, ale w przerwie między pisaniem zupełnie nowych piosenek wydało się na tyle interesujące, żeby włączyć je w “Sunbed” – “French is the Language in Space” 🙂

9.08.2017
Dziś dorobiłem się designerskiej naszywki na designerskich jeansach. Poza tym dużo myślałem o “Sunbed”, długo szperałem też po muzycznych szufladkach, otwierając i zamykając niektóre z prędkością światła. Ta płyta to będzie zupełna klęska. Czyli tak jak lubię. Idee homerecordingu sprowadzają się do nieprzesadzania – kiedy słucham rzeczy otagowanych gdzieś w sieci lo-fi, albo DIY, dociera do mnie że są cholernie przesłodzone i brzmią za dobrze. Nie o to tutaj chodzi. Ma być surowo i brudno i brzydko do diaska, a nie tanim kosztem robimy profesjonalne studio. Sam zacząłem wpadać w tą pułapkę, ale na szczęście “Sunbed” będzie klęską. Alleluja i do tyłu. Oto trzeci singiel z tego podwójnego monstrum:

12.08.2017
Wczoraj grałem kameralny akustyczny set w Lalce. Lalce na Prusa. Na Jeżycach. W Poznaniu. Było naprawdę sympatycznie, choć jedyne zdjęcie jakie zrobiłem to zdjęcie logotypu klubokawiarni. Miejsce z całego serca polecam. Tymczasem trwa porządkowanie nagrań przeznaczonych na “Sunbed”. Chciałbym aby płyta ukazała się 18 sierpnia. Równolegle nagrywam zupełnie nowy materiał, koncept-album pod tytułem “Hotel Valenthyne” w mojej ulubionej stylistyce psychedelic folk noise. Jeśli chodzi o noise, to chętnie popracowałbym nad jakimś harsh jeszcze w tym roku. To moje jedyne do tej pory fizyczne wydawnictwo harsh noise, z którym Was zostawiam: Trzy egzemplarze tej kasety wciąż dostępne!

17.08.2017
Wczoraj jak prawie zwykle w moje środy, jam u Pana Gara, też na Jeżycach, na Słowackiego. “Riders on the Storm” zaśpiewałem pierwszy raz w życiu. Było zabawnie. “Sunbed” ukaże się jutro, a tutaj inspirowany Hammillem i Kristoffersonem numer “Kabbalah Freight Train”, właśnie z tej płyty, ostatni singiel zwiastujący totalną katastrofę. Ten miesiąc nagrywania nowych rzeczy na “Sunbed” i kompilowania starych był naprawdę wyczerpujący, jednak jak zawodowe mensch maschine nie mam czasu na sen – wyśpię się kiedy umrę.

Advertisements